Dużo czasu zajęło mi uzgodnienie ze sobą czego właściwie ma dotyczyć ten artykuł. Jak zacząć tę tak zaskakująco kontrowersyjną i trudną tematykę. Kontrowersyjną, bo w wielu osobach pojawi się niezgoda jeśli powiem, że autyzm nie jest chorobą - autyzmu się nie leczy. Trudną, bo uważność i otwartość na to, co odmienne, to nie zawsze takie proste i oczywiste sprawy. W moim wnętrzu echem odbijają się stwierdzenia, które słyszę chyba zbyt często, kiedy rozmawiam na ten temat z różnymi osobami: "kiedyś nie było żadnego autyzmu", "dajecie ludziom diagnozy jak lizaki", "przecież wszyscy tak mamy, to chyba znaczy że wszyscy jesteśmy trochę autystyczni", "a ja uważam, że mylicie osobowościowe cechy z autyzmem" - i wiele innych; celowo pomijam argumenty ze słowem "szczepionki" - to zupełnie osobny temat, na który poświęcę osobny artykuł. Te zdania, które słyszę, budzą we mnie ogromną niezgodę na taki stan wiedzy społeczeństwa w tematyce całościowych zaburzeń rozwoju.

Diagnostyka zaburzeń ze spektrum autyzmu jest tym, co wymaga wyjaśnienia.

Po co diagnozujemy?

To prawda - każdy jest inny; każdy ma jakieś kłopoty sensoryczne, społeczne, komunikacyjne. Nikt nie rodzi się wyposażony w mechanizmy, które gwarantują rozwój bez traum i mikrotraum, na jakie niewątpliwie jesteśmy narażeni na linii życia. Jednak większość ludzi żyje ze swoją odmiennością w sposób, który umożliwia im prawidłową adaptację do środowiska; w sposób, który nie powoduje głębokich ran i poczucia izolacji, osamotnienia, niezrozumienia, prześladowania. A są takie odmienności, które wymagają szczególnej uwagi - jeśli dziecko nie otrzyma wsparcia w swojej szczególnej linii rozwojowej może się zdarzyć, że wyrośnie na głęboko nieszczęśliwego dorosłego z wieloma wtórnymi zaburzeniami - afektywnymi, osobowościowymi, czy psychotycznymi. Jednym z takich właśnie przejawów inności, która potrzebuje być rozpoznana, jest spektrum autyzmu (ASD - autism spectrum disorder). 

Dzieci w spektrum autyzmu wyróżniają się na tle swoich rówieśników. Często są zbyt uległe, nie potrafią odróżnić prawdy od fałszu, rozpoznać własnych potrzeb i egzekwować ich respektowania. Traumy i mikrotraumy szkolne mogą być ich codziennością. Wykorzystywana jest rozwojowa odmienność teorii umysłu, a w efekcie naiwność, uległość, szczerość i dosłowność. Jeśli dodatkowo mamy rozpoznanie nadpobudliwości psychoruchowej, mamy prawdziwy, szkolny koszmar.

Dlatego na porządku dziennym są sytuacje, w których chłopiec z Zespołem Aspergera jest wykorzystywany przez kolegów, żeby zawsze przyjmował najmniej lubianą przez dzieci rolę w zabawie; dziewczynka z ASD, która bardzo stara się być "zwyczajna" dla swoich koleżanek - ale zupełnie rozsypuje się emocjonalnie w domu; nastolatek nazywany "nerdem", akceptowany tylko w sytuacji, w której trzeba kogoś wykorzystać do napisania zadania domowego. A czasem - dziecko na tyle stara się przeforsować swoje zdanie na temat zabawy, że jest odrzucane, spychane przez dorosłych do roli niegrzecznego dziecka - a to wywołuje duże poczucie krzywdy, niezrozumienia i złość. W konsekwencji może to doprowadzić do agresji.

Tu przechodzimy do kategorii problemów, które wywołują szczególne emocje wśród rodziców i nauczycieli: tzw. zachowania trudne. Dziecko uderza głową w ścianę, jest agresywne, bije inne osoby, okalecza się, nie chodzi do szkoły, jest "bezczelne", nie słucha poleceń, nie uznaje autorytetów... Jest mnóstwo uznanych przez większość ludzi metod wychowawczych, które te zachowania ograniczają - w przypadku dzieci nieautystycznych to zazwyczaj działa do pewnego stopnia - potrzeba bycia w grupie i uznawanie autorytetów jest dla nich czymś naturalnym. Mam na myśli słynne stosowanie wzmocnień i wygaszanie "zachowań niepożądanych" - o karach i nagrodach wspaniale pisze dr Joanna Ławicka na swoim blogu - tutaj nie będę o nich pisać, temat jest osobny i zbyt szeroki.

W przypadku dzieci autystycznych, bez względu na to co myślimy o stosowaniu kar i nagród w procesie wychowania, sprawa się komplikuje ze względu na zupełnie odmienne potrzeby, jakie mają na swojej odrębnej linii rozwojowej. Nie zawsze łatwe jest ich rozpoznanie i odnalezienie sposobu zaspokojenia; będzie to tym trudniejsze, im dalej jesteśmy od otrzymania właściwej diagnozy problemów dziecka. Mówię tu o dzieciach, bo szczęśliwe dziecko = większa szansa na spełnione, szczęśliwe życie dla dorosłego, którym się stanie. W przypadku osób, które okres dzieciństwa mają już za sobą proces diagnostyczny ma podobne znaczenie: jeśli nie dostaniemy profesjonalnej oceny przyczyn trudności, z którymi się mierzymy, nie zawsze samotne poszukiwanie odpowiedzi przynosi ukojenie i skuteczne rozwiązanie. 

Szybkie otrzymanie diagnozy dla małego dziecka, które zaczyna przejawiać odmienności w różnych obszarach funkcjonowania może nam uzmysłowić, że powinniśmy pomyśleć nieco "out of box" - i poszukać innych przyczyn "trudnych" zachowań: zmienić pampersy na pieluchy, świetlówkę na delikatną lampę z żółtym światłem etc. Zrozumienie - dlaczego mój 2-letni syn godzinami bawi się drzwiami? Dlaczego moja córka jest zafascynowana koleżanką z klasy i jednocześnie nie nawiązuje żadnych typowych relacji rówieśniczych? I w ramach rozumienia samego siebie: dlaczego nie znoszę lekkiego dotyku i nie potrafię odnaleźć się w większej grupie ludzi? Odpowiedź na te pytania jest niezwykle ważna i to może nam dać rzetelna diagnoza. 

Naddiagnozowanie spektrum autyzmu - "teraz wszyscy mają Zespół Aspergera"

Jasne, można się pomylić. Do tej pory spotkałam jedno dziecko z diagnozą ADHD, u którego nie umiałam zobaczyć objawów pasujących do kryteriów diagnostycznych. Podobnie może być w przypadku spektrum autyzmu - diagnoza jest i prawdopodobnie zawsze będzie objawowa. Tak samo jak w przypadku schizofrenii, depresji i wielu innych problemów dotyczących zdrowia psychicznego. Można się pomylić.

I właśnie dlatego rzetelna diagnostyka polega na ocenie zespołu specjalistów - nie jednej osoby; na wiedzy i doszkalaniu się. Jestem głęboko przekonana, że nieprawdziwych diagnoz autyzmu jest bardzo mało. Oczywiście istnieją, ale nie na taką skalę, o której większość osób, które formułują te zastrzeżenia, myśli. 

W szczególny sposób przez ignorancję społeczną cierpią dorośli ze spektrum autyzmu. "Nie wyglądasz autystycznie", "autyzm? ale przecież wszystko z tobą w porządku!" - przy ujawnieniu autystycznej tożsamości są to reakcje, które pojawiają się wciąż bardzo często. Świadomość bycia osobą w spektrum jest niezwykle ważna w procesie integrowania doświadczeń i osobowości - zaprzeczanie diagnozie w oparciu o stereotypy może blokować poczucie, że jest się godnym poznania i akceptacji. 

Diagnostyka - kryteria

Jeśli już przebrnęliśmy przez powody, dla których warto diagnozować autyzm w każdym wieku, kolej na kryteria diagnostyczne.

Aby zdiagnozować nieneurotypowy wzorzec rozwojowy, należy u dziecka/dorosłego zaobserwować następujące objawy:

  1. odmienności w zakresie komunikacji
  2. nieprawidłowości w zakresie typowych dla populacji interakcji społecznych, nawiązywania relacji
  3. specyficzne, zogniskowane i głębokie zainteresowania, pasje, fascynacje oraz powtarzające się zachowania
  4. odmienności sensoryczne (obecnie nie są potrzebne do postawienia diagnozy, jednak występują niezwykle często w tej grupie)

Myśląc o objawach autyzmu ważna jest wiedza o tym, że istnieją istotne różnice w jego przejawach u kobiet i mężczyzn. Jeszcze do niedawna sądzono, że płeć jako taka nie ma wpływu na objawy ASD - obserwowano jedynie zdecydowanie częstsze występowanie takiej odmienności u chłopców/mężczyzn, niż w żeńskiej części populacji (Klasyfikacja chorób i zaburzeń psychicznych ICD-10 jeszcze podaje, że stosunek liczebności mężczyzn do kobiet z autyzmem wynosi ok. 4:1). Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że ogromna rzesza kobiet i dziewczynek mogła zostać pominięta w diagnostyce, ponieważ nie pasują do męskiego profilu objawów. Z tego względu nie posiadamy obecnie żadnych rzetelnych statystyk mówiących o liczbie autystycznych kobiet w populacji ogólnej.

"Rodzaje" autyzmu

Ze względu na obecność bądź brak pewnych objawów, wg aktualnie obowiązującej nas w Polsce klasyfikacji ICD-10 istnieje jeszcze podział na Zespół Aspergera, autyzm dziecięcy oraz autyzm atypowy. W najnowszej, amerykańskiej klasyfikacji DSM-V z 2013 r. to nazewnictwo nie jest stosowane; podobnie jak w nadchodzącej wielkimi krokami aktualizacji ICD (ICD-11), obecny podział zastąpił termin "spektrum autyzmu" obejmujący wszystkie te jednostki nozologiczne. I tak, dla porządku diagnostycznego:

  • autyzm wczesnodziecięcy (F84.0) - zaburzenie ze spektrum autyzmu, w którym mogą wystąpić jakościowe różnice lub opóźnienie w rozwoju mowy (także zupełne jej niewykształcenie) i/ lub niepełnosprawność intelektualna w różnym stopniu; objawy odmienności muszą być widoczne przed 3 rokiem życia dziecka;
  • Zespół Aspergera (F84.5) - zaburzenie ze spektrum autyzmu, w którym mowa rozwija się prawidłowo (przed 2 rokiem życia) oraz osoba pozostaje co najmniej w normie intelektualnej - jednocześnie spełniając te warunki, stosuje się kryteria jak dla autyzmu wczesnodziecięcego; w zachowaniu mniejsza sztywność i mniej stereotypii (powtarzających się rytuałów ruchowych, na przykład wykonywanie ruchów dłońmi, palcami etc.) niż w przypadku F84.0
  • autyzm atypowy (F84.1) - zaburzenie ze spektrum autyzmu diagnozowane rzadko - w sytuacjach, w których obserwujemy objawy autystyczne, jednak ich początek lokalizujemy po 3 roku życia dziecka lub dziecko spełnia kryteria dla autyzmu wczesnodziecięcego w niepełny sposób

Po szczegółowe, formalne kryteria diagnostyczne odsyłam do klasyfikacji ICD-10. Zachęcam również do zapoznania się z nowym ujęciem spektrum autyzmu w amerykańskim DSM-V.

W dalszej części tekstu omówię w obszerniejszy sposób wymiary funkcjonowania, które odróżniają osoby z ASD od neurotypowych, jednak ważne jest żeby pamiętać: każda osoba w spektrum autyzmu jest inna. Nie wszystko, co opisuję, będzie odnosiło się do każdego zdiagnozowanego człowieka. Pragnę jednak pokazać pewne podstawowe obszary, które mogą wyglądać nieco inaczej u osób nieneurotypowych.

 

Obszar: komunikacja

W komunikacji ważna jest uwaga jaką obdarzamy drugiego człowieka.

Tony Attwood - Zespół Aspergera. Kompletny przewodnik.

Pojęcie komunikacji dotyczy szeroko rozumianej wymiany informacji pomiędzy uczestnikami interakcji. Mogą to być słowa, obrazy, gesty, mimika, mowa ciała. W różnych ujęciach definiuje się to słowo w odmienny sposób, niektórzy uważają, że samo bycie w jednym pomieszczeniu z drugą osobą jest aktem komunikacji. Istnieje jednak bardzo znacząca różnica między biernymi komunikatami wysyłanymi do otoczenia, a intencją komunikacyjną, która tworzy się wyłącznie w interakcji z drugim człowiekiem. Taki rodzaj wymiany zawsze tworzy się na bazie jakiejś relacji, w określonym kontekście sytuacyjnym. 

Zdarza się, szczególnie wśród dzieci bardzo małych, że tej intencji komunikacyjnej nie ma, jeśli mamy do czynienia z dzieckiem autystycznym. Dorosły bywa traktowany jak przedmiot, przedłużenie ręki, "narzędzie" do otwierania drzwi, rozpakowania zabawki. Nie ma, w zachowaniach nakierowanych na potrzebę uzyskania czegoś, uważności na drugą osobę.

W przypadku osoby autystycznej sposób komunikowania się jest zawsze inny niż ten, do którego przywykliśmy. Jednym z charakterystycznych objawów nietypowej komunikacji niewerbalnej, którą dużo osób kojarzy z autyzmem, jest odmienny sposób używania kontaktu wzrokowego. U mniejszych dzieci, które nie potrafią jeszcze obdarzać ludzi społeczną uwagą, kontakt wzrokowy może być całkowicie niefunkcjonalny (nie wykorzystywany tam, gdzie jest potrzebny). Nie jest prawdą, że każde autystyczne dziecko będzie przechodziło przez taki etap rozwoju, dlatego nawiązywanie kontaktu wzrokowego w żaden sposób nie wyklucza diagnozy, nawet to  jak najbardziej funkcjonalne. Zazwyczaj jednak da się zaobserwować odmienności - np. patrzenie w oczy tylko osobom "bezpiecznym", jak rodzice i dziadkowie, nie patrzenie na innych ludzi podczas opowiadania o zainteresowaniach, wpatrywanie się, dyskomfort odczuwany przy próbach "nauczenia się" kontaktu wzrokowego etc.

Kolejnym często wymienianym objawem jest tzw. "nie wskazywanie palcem" - dziecko nie pokazuje dorosłemu zabawki w sklepie, nie potrafi wskazać tego, na co akurat patrzy. Osoby z ASD czasem mówią, że w dzieciństwie nie wskazywały m.in. dlatego, że kiedy ktoś to robił adresując taki komunikat do nich - nie wiedziały na co mają patrzeć, więc taki sposób przekazywania informacji wydawał im się niejasny, nieskuteczny. 

Emocje przeżywane przez osoby ze spektrum autyzmu często nie są tak czytelne, jak wśród osób nieautystycznych, co ma ogromny wpływ na sposób, w jaki są postrzegane przez otoczenie. Wynika to z odmiennych kodów emocjonalnych (sposobów wyrażania emocji), które mają, i tak - ekscytacja, zdenerwowanie, lęk, radość czy napięcie mogą być wyrażane poprzez trzepotanie rączkami, podskakiwanie, kiwanie. Może być tak, że taka osoba rzadko się uśmiecha - i często słyszy od ludzi, że powinna to robić. A brak uśmiechu przecież nie zawsze świadczy o smutku lub braku życzliwości...

Inne odmienności, które często można zaobserwować w tym obszarze u osób z ASD:

  • echolalia - powtarzanie usłyszanych słów lub całych zdań (np. frazy z bajek, filmów, książek, powtarzanie słowa, które właśnie ktoś w otoczeniu wypowiedział)
  • mówienie o sobie w 3 osobie ("Maciek chce jabłko")
  • błędy gramatyczne w wypowiedziach
  • rozumienie usłyszanych komunikatów zbyt dosłownie - trudności w rozumieniu ironii, żartów, przysłów, metafor (konkretne rozumienie kontekstu)
  • zbyt ciche lub głośne, także niewyraźne mówienie - zaburzenia prozodii mowy
  • monologizowanie

Tzw. monologizowanie, rozwlekanie wypowiedzi i uzupełnianie jej o dodatkowe wątki, które wydają się nie służyć zrozumiałości komunikatu, ma związek z zaburzeniami centralnej koherencji. Centralna koherencja odpowiada za naszą zdolność do wyłaniania najważniejszych informacji, najważniejszej "figury z tła", dzięki której nie trzeba mówić wszystkiego z najmniejszymi szczegółami oraz uzupełniać tego o wątki poboczne, żeby wypowiedź była zrozumiała. Osoby autystyczne często mają z tym wielką trudność. Jeśli do tego dodamy nie zwracanie uwagi na społeczny odbiór monologu - pojawia się kłopot w postaci znudzenia sobą otoczenia, wywołania złości i potencjalnie - odrzucenia.

Obszar: interakcje społeczne

Na wzór naszych interakcji społecznych wpływają co najmniej trzy sprawy: sposób wysyłania i odbierania komunikatów, wzajemność społeczno-emocjonalna oraz motywacja do tworzenia i utrzymywania różnego rodzaju relacji. 

Trudno opisać ogólne prawidłowości rządzące relacjami, które nawiązują osoby z ASD bez upraszczania, nadmiernej generalizacji. Są to prawidłowości po prostu inne, niż te społecznie unormowane. Najczęstszym poglądem, stereotypowym i nieprawdziwym jest przekonanie, że osoby autystyczne nie chcą/nie potrafią nawiązywać relacji, a interesuje ich wyłącznie poświęcanie się swoim zainteresowaniom i pasjom. Jest to o tyle niebezpieczny rodzaj myślenia, że uniemożliwia lub opóźnia rozpoznanie prawdziwych przyczyn, które stoją za trudnościami w kontaktach z innymi ludźmi. Opisanie sposobu tworzenia relacji w przypadku autyzmu jest o tyle trudne, że to, co jest przyczyną trudności społecznych dziecka/dorosłego to bardzo różne sprawy. Być może jest tak, że większość tego typu problemów wynika z odmiennego stylu komunikacji osoby z autyzmem, innych "kodów emocjonalnych" - tj. innego niż ten powszechnie przyjęty sposobu wyrażania emocji i odbierania ich z otoczenia. Zwłaszcza, że, niestety, jeszcze nie tak często zdarza się, żeby w pełni akceptowano osobę, która kiedy się cieszy macha rękami i wykręca nadgarstki - a niektóre osoby na spektrum tak właśnie robią. Jeśli zbyt często słyszą "uśmiechnij się", "patrz na mnie kiedy mówię" - i tego rodzaju czynności są wymuszane przez otoczenie, trudno cieszyć się z kontaktu z drugim człowiekiem.

To często tak jest, że osoby z ASD potrafią przyjaźnić się tylko z tymi, którzy podzielają ich zainteresowania, fascynacje, pasje. Bez możliwości wymiany informacji na interesujące tematy nie ma mowy o zbudowaniu relacji. Stąd też trudności w prowadzeniu tzw. "rozmów o niczym", "small talków", które rządzą się pewnymi społecznymi schematami i zwykle nie są związane z czymś ważnym dla danej osoby.

W przypadku kobiet na spektrum autyzmu, trudności w nawiązywaniu relacji są często niemal niewidoczne dla otoczenia. Mówi się przykładowo o dziewczynce w szkole, że owszem, jest nieco "ekscentryczna", "dziwaczna", ale niewiele osób jest w stanie zauważyć tę ukrytą przed innymi bitwę toczoną w kobiecym umyśle, który być może posiada większą motywację i zdolność do maskowania objawów autystycznych. Może być tak, że nastolatka, zawsze widziana w pobliżu klasy, zastanawia się nad takimi rzeczami, jak "czy teraz powinnam się odezwać?", "nie wiem co powinnam powiedzieć...", "czy to będzie odpowiednie?". Albo będzie traktowana z przymrużeniem oka, bo za dużo opowiada o swoich kotach i nie rozumie, że "zanudza" swoimi "monotonnymi" opowieściami neurotypowe otoczenie. 

Zogniskowane, głębokie zainteresowania, zachowania, wzorce aktywności

Lęk przed zmianą. Intensywne, zogniskowane zainteresowania. Rytuały. Jedna osoba z ASD zainteresuje się pralkami, druga owadami, trzecia rozkładami jazdy MPK, jeszcze inna matematyką czy psychologią. W zasadzie nie ma znaczenia czego dotyczą fascynacje i pasje, które można tu wymieniać bez końca - kluczową sprawą jest bowiem ich intensywność oraz zogniskowanie. Z tej właśnie intensywności biorą się tak powszechne mity, że osoby z autyzmem to urodzeni geniusze, którzy potrafią w mgnieniu oka policzyć rozrzucone na podłodze wykałaczki. Autystyczni sawanci jak Rain Man, którego zagrał w latach 80tych Dustin Hoffmann, to jedynie ok. 10 % osób na spektrum (a trzeba wiedzieć, że autystyczni sawanci to osoby z niepełnosprawnością intelektualną) - reszta, jeśli posiada wybitną wiedzę w danej dziedzinie, to właśnie z powodu fascynacji, pasji i uczenia się wszystkiego co jej dotyczy, na przykład na temat ptaków czy fotografii. 

Dobra wiadomość jest taka, że osoba nieautystyczna może wiedzieć tak samo dużo - trzeba się jedynie przyłożyć do nauki... :) 

Kiedy jest mowa o "powtarzających się zachowaniach", "rytuałach" - chodzi o układanie zabawek, czy rzeczy w łazience, chodzenie do pracy zawsze tą samą drogą, oglądanie tego samego filmu kilkadziesiąt razy, monotonna dieta, etc. W literaturze często mówi się, że powtarzanie i niechęć do zmian wynikają z szukania stałości w chaotycznym, neurotypowym świecie, co ma dawać osobie z ASD poczucie bezpieczeństwa. I tak, w zasadzie można się z tym zgodzić, jednak tutaj wstrzymam się od jednoznacznego wyjaśniania przyczyn tych charakterystyk. Myślę, że dla każdej osoby ze spektrum autyzmu ma to nieco inne znaczenie.

Odmienności sensoryczne

Każdy człowiek odczuwa takie wrażenia zmysłowe, których nie potrafi znieść - jeden nie potrafi się uczyć przy szumie telewizora, inny nie cierpi zapachu cynamonu. Jednak osoby ze spektrum autyzmu doświadczają odmienności w zakresie większości zmysłów. Słuch, wzrok, równowaga, czy czucie głębokie - to wszystko nie jest zintegrowane tak, jak u osób neurotypowych.

W jakimkolwiek kierunku by te odmienności powędrowały - regulują one sposób funkcjonowania osoby z autyzmem. Trudno skupić się na lekcji w szkole, jeśli szum w klasie powoduje ogromny niepokój. Trudno wytrzymać 7 lekcji, jeśli w tym czasie przeraźliwy dzwonek zadzwoni 14 razy. Ciężko podróżować autobusem, jeśli trzeba znieść dotyk obcych ludzi i chwianie się pojazdu na wertepach. Niektóre niemowlęta z ASD są opisywane jako takie, które "cały czas płaczą" - bo nawet pieluszka czy śpioszki o "nie takiej" fakturze, mogą powodować u dziecka ból i dyskomfort.

Sensoryczne odmienności dotyczą też pewnych zachowań - jak kiwanie się, kręcenie w kółko na fotelu obrotowym, chowanie się w ciasnym miejscu w trudnych momentach etc. Wynikają one ze specyficznego sposobu odczuwania własnego ciała, co szczególne znaczenie ma, jak się wydaje, w procesie samouspokajania. Nazywamy to stimmingiem - autostymulacją szczególnie nasiloną w sytuacjach przeładowania sensorycznego (np. dziecko zaczyna kiwać się w przód i w tył na dźwięk szkolnego dzwonka). 

Należy też pamiętać, że odmienności sensoryczne powodują nie tylko przykre wrażenia - mogą dać osobie ze spektrum większą wrażliwość na różnego rodzaju bodźce, co jest potrzebne w zauważaniu detali, z których składa się nasza rzeczywistość.

Podsumowanie

O spektrum autyzmu można by napisać jeszcze bardzo dużo. Jest wiele książek, które pokazują jak złożony jest to temat - tutaj chciałam skupić się jedynie na tych najważniejszych aspektach, które odróżniają osoby nieneurotypowe od reszty społeczeństwa. Nie ma takiej pojedynczej cechy, która autyzm wyklucza tak samo, jak nie ma takiej pojedynczej cechy, która autyzm potwierdza. Osoby ze spektrum autystycznego różnią się między sobą dużo bardziej, niż grupa osób neurotypowych. To bardzo ważne, żeby o tym pamiętać. Nie ma "modelowego przykładu autysty". Nie da się odpowiedzieć na pytanie "jak wygląda osoba autystyczna?". Wszelkie odpowiedzi, które w tym temacie się pojawiają, są potencjalnie bardzo krzywdzące. 

I jednocześnie diagnoza jest bardzo ważna. Bez względu na to, czy diagnozujemy małe dziecko, czy dorosła osoba przychodzi na własną diagnozę - żeby zrozumieć tę część swojej tożsamości trzeba ją poznać. Bez tego trudno odnaleźć się w świecie, który wciąż dąży do jednakowości bardziej, niż do różnorodności.